poniedziałek, 6 marca 2017

milk and honey // rupi kaur


Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do was z troszkę inną recenzja, dlatego, że będzie ona dotyczyła tomiku poezji. Zapraszam do dalszej części.

~~~

"„Mleko i miód” to opowieści o miłości i kobiecości, ale też przemocy i stracie. W krótkiej, poetyckiej formie skrystalizowały się pełne cielesności emocje. Każdy z rozdziałów dotyka innych doświadczeń, łagodzi inny ból. Rupi Kaur szczerze i bezkompromisowo ukazuje kobiecość we wszystkich jej odcieniach, cudowną zdolność kobiecego ciała i umysłu do otwierania się na miłość i rozkosz mimo doznanych krzywd."
- lubimyczytać.pl


Bardzo głośno jest o tej książce ostatnio. Wszyscy polscy czytelnicy z utęsknieniem czekali na tłumaczenie wierszy. Ja postanowiłam zakupić wydanie dwujęzyczne, w twardej oprawie. Zamówiłam ją w dzień polskiej premiery, nie mogąc się doczekać lektury. Kiedy w końcu dostałam ją w swoje łapki, nie wypuściłam jej, dopóki nie skończyłam czytać. Uwierzcie mi, że jak już przeczytacie jeden wiersz, to nie będziecie się potrafili oderwać.

Milk and honey dzieli się na cztery rozdziały: the hurting, the loving, the breaking, the healing. Mi osobiście najbardziej podobała się część the breaking. Co nie zmienia faktu, że cała książka jest fenomenalnym zbiorem wierszy, które wzbudzają w czytelniku najróżniejsze emocje. Wręcz utożsamiamy się z autorką. Myślę, że powieść Rupi Kaur jest tak magiczna i niesamowita dlatego, że jest po prostu prawdziwa, napisana na podstawie doświadczeń. Ilustracje narysowane przez tą kobietę są osobliwe i ukrywają najszczersze piękno.

Co do wydania dwujęzycznego, to bardzo polecam, szczególnie tym osobom, które boją się, że nie zrozumieją wszystkiego po angielsku. Niestety, ale moje zdanie jest takie, że język polski jest zbyt ciężkim i trudnym językiem, żeby te wiersze naprawdę dobrze brzmiały. W języku angielskim czyta je się lepiej i bardziej można się zgłębić w uczuciach autorki.

Cóż więcej mogę napisać? Serdecznie polecam, gwarantuję, że każdy odnajdzie się w choć jednym wierszu tej niesamowitej autorki. Ja osobiście niemal codziennie wracam do Milk and honey i przypominam sobie poszczególne teksty.


Końcowa ocena:

Jeśli czytaliście to z chęcią poznam waszą opinię w komentarzu, a jeśli nie to serdecznie zachęcam. Życzę wam jak najwięcej dobrych lektur, trzymajcie się i do napisania ♥ 
Autorka: Oliwia 
Data: 06.03.2017

wtorek, 14 lutego 2017

Prawo Mojżesza // Amy Harmon



Cześć!
Dziś skończyłam czytać książkę "Prawo Mojżesza", więc podzielę się z Wami moją opinią na jej temat. Zapraszam do czytania.

 

Opis:
 Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył — dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny, niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość.
I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego... I zaczęła tonąć.

Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności. A przede wszystkim o miłości. Poczujesz ją głęboko w sercu. Przeżyjesz niezwykłe emocje, strach, niepokój i słodycz młodzieńczych uczuć. Zatracisz się bez reszty, czytając o trudnej miłości, pozbawionej spełnienia. 

z lubimyczytac.pl

 
 Książka trafiła do mnie nieco dzięki szczęśliwemu przypadkowi. Poszłam do księgarni z zamiarem kupienia Szklanego tronu, ale niestety go nie było. Jednak zanim wyszłam, sprzedawczyni pokazała mi Prawo Mojżesza i powiedziała, że jej się bardzo podobała, mimo iż to młodzieżówka. Słyszałam o powieści już wcześniej same pozytywne opinie, no więc kupiłam. I nie zawiodłam się ani trochę.

Nie wiem od czego zacząć moje zachwyty, może od bohaterów. Mojżesz zdecydowanie stał się jedną z moich ulubionych postaci książkowych. Jest tajemniczy, nierozumiany, problematyczny, dziwny i... od początku do końca fascynujący. Rozwiewa nad sobą mgłę tajemnic, a czytając cały czas miałam wrażenie, że nie go nie rozumiem. Chłopak nie wiedział czego chce, najpierw mówił jedno, potem drugie. I zdecydowanie miał problemy, które obejmowały go coraz szczelniej i szczelniej. W miarę czytania zaczynałam wszystko pojmować, jego dziwne zachowania i myśli.

 Znajomość Mojżesza i Georgi, późniejsza przyjaźń i uczucie rozwija się powoli. Ich historię czytało mi się bardzo szybko i płynnie. I naprawdę, każdemu kto uważa, że "młodzieżówka" świadczy o słabej książce z szablonową fabułą, mogę zaprzeczyć podając za przykład właśnie tę książkę. Kryje się tu głębsza opowieść, znacznie dojrzalsza niż można sobie wyobrazić. O trudnych początkach, pożegnaniach, obietnicach bez spełnienia. I przede wszystkim o miłości, ale nie takiej rodem z ekranu kina. O miłości trudnej, skomplikowanej, ale też pełnej pasji i zdolnej do poświęceń.

W dodatku w całość wpleciona jest zagadka, która otacza Mojżesza. Zaginione osoby, morderstwa, zaburzenia psychiczne, to wszystko jest w tej książce. Niektóre rozwiązania sama przewidziałam, niektóre wbiły mnie w fotel i zszokowały dogłębnie. 

To naprawdę piękna powieść i daje dużo do myślenia, a wiele złotych myśli, które kryją się na stronach Prawa Mojżesza, zapada w pamięć.
Moim ulubionym chyba jest to:

Jeśli nie kochasz, nikt nie zostaje zraniony. Łatwo odejść. Łatwo pogodzić się ze stratą. Łatwo dać sobie spokój.



OCENA

 



Zdecydowanie zachęcam Was do sięgnięcia po tę powieść. Radzę nie zrażać się po pierwszych kilkunastu stronach, jest to jedna z tych książek, które trzeba przeczytać do końca i dać im szansę. Naprawdę warto. Ja na pewno kupię drugą część - Pieśń Dawida.
Do następnego!



poniedziałek, 13 lutego 2017

Selekcja. Tom 1 - Rywalki // Kiera Cass


Hejka!
Dzisiaj przyszedł czas na recenzję książki Rywalki, którą skończyłam wczoraj wieczorem. Zapraszam do dalszej części.

~~~

"Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…"
~lubimyczytać.pl


Ile się zachwytów nasłuchałam o tej książce zarówno na instagramie, jak i od znajomych, to głowa mała. Przeczytałam opis Rywalek i rzeczywiście pomyślałam, że może to być fenomenalny początek kolejnej serii, a do tego ta przecudowna okładka. Książka okazała się małym rozczarowaniem. Dlaczego?

Po około pięćdziesięciu pierwszych stronach miałam ochotę wyrzucić ją przez okno. W pewnym momencie musiałam sprawdzić okładkę, bo miałam wrażenie, że czytam kolejny raz Igrzyska Śmierci. Świat i wszystko co składało się na jego kreację, wydawało mi się bardzo podobne do powieści Suzanne Collins. Nie mam pojęcia czy wszyscy z początku mięli takie wrażenie, czy tylko ja.

Już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że główna bohaterka trafi do mojej głównej listy najbardziej irytujących postaci. America jest po prostu głupia i ta książka dużo straciła właśnie przez nią. Nawet nie znajduję odpowiednich słów, żeby opisać jak bardzo ta dziewczyna była okropna. Wydaje mi się, że Kiera Cass miała na celu wykreowanie postaci innej niż wszystkie te główne w powieściach. Niestety zdecydowanie jej to nie wyszło. Ogólnie jedyną postacią, która mi się spodobała był Maxon. Może to dlatego, że jest księciem i zachowuje się inaczej niż ci wszyscy bad boy'e w książkach. Co do pozostałych bohaterów, byli oni słabo wykreowani i oni trochę mnie nie oczarowali swoimi osobami.

Chciałabym ponarzekać trochę również na przewidywalność Rywalek. Niby mamy na początku powiedziane jasno co się stanie w kolejnych rozdziałach. To, że America zostanie wybrana było oczywiste. Tylko, że w tej książce nie było ani jednego takiego (znaczącego) wydarzenia żebym go nie przewidziała. To trochę odejmowało przyjemności czytania. Aż za bardzo mieliśmy nakreślone co stanie się na kolejnych stronach, co mnie irytowało.

Jestem pewna, że Rywalki zyskały u mnie swoją tematyką. Odkąd pamiętam interesowały mnie hierarchie w królestwach, tytuły szlacheckie i ogólnie wszystko co związane z królestwami. Samo czytanie tych wszystkich nazewnictwo sprawiało mi przyjemność.

Styl pisania autorki nie jest najlepszy, ale widać, że Kiera ma umiejętność lekkości pisania. Jak już wspomniałam na początku książka nie zyskała mojej sympatii nawet w jednym procencie, ale w miarę upływu stron na szczęście było lepiej. Czytało się naprawdę w zastraszającym tempie i historia stawała się coraz bardziej interesująca. Niestety końcówka tej historii sprawiła, że ponownie chciałam ją wyrzucić przez okno. Myślę, że zdecyduję się sięgnąć po kontynuację.
 Okładka Rywalek jest taka śliczna i bajkowa, to dlaczego treść nie mogła jej dorównać?



Końcowa ocena:


Jeśli czytaliście to z chęcią poznam waszą opinię w komentarzu. Życzę wam jak najwięcej dobrych lektur, trzymajcie się i do napisania ♥ 


Autorka: Oliwia 
Data: 13.02.2017

sobota, 11 lutego 2017

Buszujący w zbożu // J.D. Salinger






Cześć! ☕
Dwa dni temu skończyłam czytać Buszującego w zbożu, więc postanowiłam podzielić się z Wami moja opinią na jej temat. Zapraszam do czytania.

 

Chciałam przeczytać tę książkę już od jakiegoś czasu, dlatego ucieszyłam się, gdy dostałam ją na święta. Ciekawiła mnie z uwagi kontrowersji jaka się wokół niej wytworzyła w latach XX (W latach 1961-1982 powieść była najbardziej cenzurowaną książką w amerykańskich szkołach średnich i bibliotekach). Obecnie powieść jest lekturą w wielu krajach, nawet u nas w Polsce.

Opis:
Bohaterem 'Buszującego w zbożu' jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe... 

z lubimyczytac.pl

 

Zacznę od głównego bohatera, który jest przyczyną kontrowersji wokół książki. Holden jest wulgarny; wyrzucany był z wielu szkół; każda osoba, którą spotka jest przez niego krytykowana (choć zdarzyły się wyjątki); wydaje mu się, że jest lepszy od innych; nikogo nie słucha. Jego wady wymieniać można w nieskończoność. Zanim zabrałam się za czytanie, przeczytałam kilka opinii na temat książki i wiele osób bardzo negatywnie oceniało tę postać. Jednak ja uważam, że Caulfield jest po prostu przykładem nastolatka w okresie buntu i ja dobrze go rozumiałam czytając jego przemyślenia. Znosiłam wszystkie "cholery" i inne przekleństwa, ponieważ sama myślałam podobnie jak on. 
W powieści mamy wielu bohaterów pobocznych, mówiąc wielu mam na myśli około 30 postaci? Z jednej strony jest to plus, z drugiej minus. Lubię, gdy mamy wiele osób drugoplanowych i trzecioplanowych, jednak powinny one mieć choć trochę rozwiniętą swoją historię... Autor starał się jak mógł, poświęcając każdej z tych mniej ważnych postaci przynajmniej kilka zdań, ale jak dla mnie to za mało. Mamy duży misz masz charakterów, a jedyny dobrze opisany to siostra Holdena - Phoebe.



No dobrze, bohater jest ok, ale jaka jest właściwie fabuła tej powieści? Hm, otóż tu mamy problem. Fabuła jest tak do bólu nijaka i nudna, że ostatnie 20 stron męczyłam bardzo długo. Pierwsze 150 pochłonęłam i czytało się całkiem przyjemnie (czekałam na rozwinięcie właściwej akcji... które nigdy nie nadeszło), następne 100 stron już lekko musiałam się zmuszać do ich czytania, a ostatnie 50 było męką. O czym jest ta książka? To po prostu wsadzenie bohatera z jego przemyśleniami do jakiegoś miasta, żeby się po nim tułał i dzielił z czytelnikiem tym co chce mu przekazać. To wszystko. Na prawdę liczyłam na oryginalny pomysł, albo chociaż na opis miejsc Nowego Jorku, a dostałam tylko Central Park i hotele, po których Holden się włóczył. 

Bardzo podobał mi się natomiast zamysł tej historii, czyli opowieść o świecie dorosłych i dzieci, o postrzeganiu życia przez nastolatków. Także o tym, że porusza trudne tematy (musicie sami się przekonać o jakich mowa) oraz mówi o wyalienowaniu, samotności głównego bohatera. 
Wikipedia głosi: Książka jest apoteozą dzieciństwa, co w sposób szczególny podkreślone jest przez metaforę buszującego w zbożu, czyli osoby, która łapie dzieci na moment przed ich upadkiem z klifu (metafora dorosłości).


 


OCENA: 

 ★★★★★★☆☆☆


Czy polecam Wam tę książkę? Tak, jest to jedna z tych lektur klasyków, które po prostu trzeba znać. Ta powieść kształtowała rozwój pisarstwa w XX wieku i jest ważną częścią historii książkowej. Zachęcam do przeczytania. Do następnego postu!



wtorek, 7 lutego 2017

Never Never // Colleen Hoover, Tarryn Fisher


Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki Never Never, którą miałam okazję przeczytać kilka dni temu. Zapraszam do dalszej części.

~~~

"Nie kocham cię.
Nic a nic.
I nie pokocham.
Nigdy, przenigdy.
Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.
Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.
On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.
Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy…"
~lubimyczytać.pl


Nie miała pojęcia czego się spodziewać po tej książce. Był na nią szał jakoś w sierpniu, a ja zdecydowałam się po nią sięgnąć teraz, w sumie nie wiem z jakiego powodu dopiero po takim czasie.

Bardzo trudno jest opowiedzieć o swoich odczuciach związanych z tą historią, nie zdradzając za dużo. Największym plusem tej powieści jest przede wszystkim sam motyw. Zarówno Charlie jak i Silas poznają samych siebie, razem z czytelnikiem. Pamiętają takie błahe rzeczy jak teksty piosenek czy zapach kwiatów, a nie wiedzą nawet kim są ich rodzice, z kim ostatnio rozmawiali czy dlaczego mają palce splamione krwią. Książka bardzo mnie wciągnęła. Pochłaniałam Never Never, chcąc tak naprawdę dowiedzieć się kim są główni bohaterowi. Same postacie były ciekawie wykreowane i naprawdę ich polubiłam. Prawdę mówiąc nie było czasu zastanawiać się nad ich zachowaniem, bo cały czas chcieliśmy wiedzieć co się kryje za następną tajemnicą.

 Jest to powieść nie tylko o nastoletniej miłości, ale i o odkrywaniu własnego "ja". Niestety dużo ta historia straciła na zakończeniu, które w moim odczuciu było zbyt banalne i nieco abstrakcyjne. Mimo wszystko jest to bardzo wciągająca młodzieżówka, która stała się jedną z moich ulubionych.


Końcowa ocena: ★★★★★★★☆☆☆

Jeśli czytaliście to z chęcią poznam waszą opinię w komentarzu, a jeśli nie to serdecznie zachęcam. Życzę wam jak najwięcej dobrych lektur, trzymajcie się i do napisania ♥ 
Autorka: Oliwia 
Data: 07.02.2017

Popularne serie, które mnie zawiodły // Malwina



Cześć!
Dzisiejszy post może być lekko... hm, kontrowersyjny? Chcę pokazać Wam, które ze znanych serii nie przypadły mi do gustu.
Niektóre pozycje odnoszą się konkretnie do jakiejś części z cyklu, inne do całej sagi/trylogii.



 "Zmierzch" - Stephanie Meyer


Kupiłam tę książkę będąc na wakacjach nad morzem, ciekawa jej fenomenu. Od początku byłam nieco sceptycznie nastawiona, ale dałam powieści szansę. Oczekiwałam ciekawych przygód Belli u boku Edwarda, dobrej, wartkiej akcji, romansu i wyróżniającej się bohaterki. Co otrzymałam? Książkę w 90% opisującą jaki to Edward jest przystojny, w 5% rozwijającą wątek miłosny i w 5%... zapełnioną kompletnie nudnymi zdarzeniami. Dodatkowo główna bohaterka jak dla mnie była nudna i kompletnie przeciętna. Schemat "szara myszka i bad boy" dobrze tu pasuje.
Kompletnie przeciętny romans, ot co. I to ma być ten fenomen?
Po następne części na pewno nie sięgnę.
Ocena: 4/10

 "Dary Anioła" - Cassandra Clare

 

Pokazuję tą część, ponieważ tylko tą zakupiłam, jednak czytałam trzy części tej sagi. Pierwsze dwie pochłonęłam bardzo szybko, mimo, że lekko byłam zawiedziona na początku, ponieważ oczekiwałam czegoś innego. Trzecia bardzo mi się ciągnęła, natomiast czwartą tylko zaczęłam i nie skończyłam. Akcja bardzo się dłużyła, zaczęłam się gubić w tym co się dzieje pomiędzy Clary, Jace'm i Sebastianem (ci, którzy czytali wiedzą o czym mówię). Znienawidziłam postać Simona, ale pokochałam Aleca i Magnusa. W sumie, po pewnym czasie sama główna bohaterka zaczęła mnie irytować. Miałam ochotę pomijać wszystkie fragmenty, w których nie ma moich ulubionych postaci.
Ale takie czytanie przecież nie ma sensu.
Może skuszę się na następną część, ale mini trochę czasu nim to zrobię...
Ocena: 6/10

"Dom Nocy" - P.C. Cast i Kristin Cast


 Pokazuję 6 część (saga składa się z 12), która dla mnie wszystko zepsuła. Mam ogromny sentyment do tej serii, ponieważ były to moje pierwsze książki fantasy, które czytałam mając 12 lat. Jest to historia o wampirach, według mnie lepsza od Zmierzchu. Wszystko bardzo mi się podobało, aż do tej części... jednak nie napiszę dlaczego, gdyż byłby to ogromny spoiler. Żeby nie zaspoilerować, dodam tylko, że od tego momentu główna bohaterka zaczęła podejmować głupie decyzje. Ogólnie fabuła  tak zaczęła dla mnie się komplikować, psuć i beznadziejnie mieszać, że sobie odpuściłam.
(nie ocenię, gdyż do pewnego momentu bardzo mi się podobało, a później zepsuło)


"Niezgodna" - Veronica Roth

 

Obecnie posiadam tylko drugą część, którą zobaczyłam tanio w Lidlu, więc się skusiłam. Czytałam i pierwszą i drugą i... ehh. Przed samym przeczytaniem byłam do tego sceptycznie nastawiona, ponieważ czytając sam opis miałam przed oczami "Igrzyska Śmierci". W obydwu przypadkach mamy przyszłość, nowe społeczeństwo podzielone na części, jedna z tych części się wyłamuje i rozpoczyna wojnę. Mamy też główną bohaterkę, nastolatkę, która w wyniku przypadku staje się w jakiś sposób wyjątkowa. Szczerze? Takich książek jak ta było dużo i pewnie będzie jeszcze więcej. Nie widzę w tej serii nic odkrywczego, a sama Tris i Cztery momentami doprowadzali mnie do szału. Tris swoją szybką przemianą w świetną wojowniczę, a Cztery... po prostu swoim istnieniem.
Niestety, nie kupuje tego.
Ocena: 3/10.
(ocenę ratuje postać Christiny!)


"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" - J.K. Rowling, Jack T. i John T.

 

Mówię tutaj o tej konkretnej części. Całą sagę wprost uwielbiam i jestem jej wielką fanką, ale to... 
Znaleźli się wielbiciele tej książki jak i jej hejterzy, ja jestem jakoś po środku, jednak bardziej nastawiona negatywnie. Niektóre postaci były kompletnie oderwane od rzeczywistości, zupełnie nie przypominały siebie z poprzednich części. Sam zamysł fabuły bardzo mi się spodobał, ale im dalej brnęliśmy razem z Albusem i Scorpiusem tym gorzej. Dodano postać kompletnie znikąd, nadano jej historię również nie wiadomo na jakiej podstawie. Postać Rona w tej książce była tak beznadziejna, pojawiał się tylko gdzie trzeba było czymś zapchać puste miejsce na łamach powieści, dosłownie. Na plus natomiast jest postać Scorpiusa, który zdecydowanie był najlepszym bohaterem tego całego bałaganu.
Ocena: 6/10 
(ocena wyższa tylko za to, że w książce jest dużo Draco i jego syna, a tych panów uwielbiam)


A Wy czytaliście te książki? Może macie odmienne zdanie na ich temat? Podzielcie się opinią w komentarzu, do następnego posta.




poniedziałek, 6 lutego 2017

book haul // styczeń 2017


Cześć!
Postanowiłam, że pokażę wam jakie książki udało mi się kupić w tym miesiącu. Oczywiście, miałam założenie żeby nie kupować tak dużo, ale wyszło tak, że w styczniu przybyło do mnie dziewięć nowych książek.

Rywalki // Kiera Cass

Wiele słyszałam o tej książce, do tego polecała ją thelastbooklover z instagrama (którą serdecznie pozdrawiam!). Z Rywalkami wiąże się dość zabawna historia, ponieważ była przeceniona (na odwrocie była cena 26,99), po czym podeszłam do kasy, a pani mi mówi, że kosztuje 6,99. Ja zrobiłam na nią wielkie oczy i zapytałam czy się nie pomyliła, a ona, że to ktoś, kto przyklejał z tyłu cenę musiał się kopnąć. No to się już z nią nie kłóciłam, haha.

Never Never // Colleen Hoover, Tarryn Fisher

Never Never już zdążyłam przeczytać i nie będę się teraz nad nią rozwodzić, ponieważ pojawi się osobna recenzja tej książki.

Czerwona królowa // Victoria Aveyard

Kiedyś zaczęłam czytać tę książkę, ale nie mogłam się w nią wbić. Teraz kupiłam własny egzemplarz i z polecenia Wiktorii (pozdrawiam!), która uwielbia tą serię, postanowiłam podejść do tej pozycji po raz drugi.

Ostatnia spowiedź // Nina Reichter

( Zignorujmy fakt, że to zdjęcie wyszło rozmazane, nie wiem dlaczego). Już od dłuższego czasu miałam zamiar ją kupić, więc w końcu przy zamówieniu z czytam.pl postanowiłam się na nią skusić.

Złodzieje snów // Maggie Stiefvater

Była to jedna z pierwszych książek na mojej liście do kupienia, ponieważ nie mogę się doczekać dalszych przygód Kruczych Chłopców i Blue. Za czytanie mam zamiar się zabrać w lutym.

Zaginięcie // Remigiusz Mróz

Drugi tom serii o Joannie Chyłce. Musiałam ją kupić, po kacu przy Kasacji, czyli pierwszej części. Zaginięcie zaczęłam już czytać [102/507] i zapowiada się świetnie.

Rewizja // Remigiusz Mróz

Jak kupiłam Zaginięcie, to i od razu Rewizję, czyli trzeci tom.

After 3. Ocal mnie // Anna Todd

Aktualnie czytam właśnie After 3. Ocal mnie [590/857] i jak już skończę tą serię, to pojawi się o niej osobny post, co myślę, o moich odczuciach na jej temat itd.

After 4. Bez siebie nie przetrwamy // Anna Todd

 Chciałam skompletować tą serię do końca, ale jeszcze nie wiem czy zakupię Before.


To byłyby już wszystkie książki. Dajcie znać co wam udało się kupić w styczniu i do następnego posta!

Autorka: Oliwia 
Data: 06.02.2017